
Weekend już od rana zapowiadał się obiecująco. Wyżowa i mroźna pogoda znakomicie podkreślała złotem słońca i błękitem nieba górskie, śnieżne pejzaże. Nocą okrywała okolicę rozgwieżdżonym sklepieniem, które stało się pierwszym fotograficznym tematem. Ambicją paru osób stało się otrzymanie fotografii śladów gwiazd. Zadanie utrudniał jedynie mróz, który nie obchodził się delikatnie z akumulatorami w naszych lustrzankach. Zimowy plener w Beskidzie Niskim, we wsi Nowica rozpoczęliśmy późnym popołudniem po przyjeździe większości uczestnków.

Spotkanie rozpoczęliśmy od klimatycznej kolacji w świetle świec. Nastepnie zagłębiliśmy się w przegląd fotograficznego portfolio, które każdy z uczestników zaprezentował w piątkowy wieczór. Projekcja filmu o początkach fotografii i nocne rozmowy przy kominku wprowadziły nas w twórczy, pełen inspiracji nastrój. Nazajutrz, jeszcze przed wschodem słońca rozpoczeliśmy poranny plener, podczas którego każdy z nas otrzymał indywidualne zadanie fotograficzne. Mimo iż słupek termometru ledwo dosięgał kilkunastu stopni pod zerem, zapału nam nie brakowało. Delikatne poranne światło, najpierw nieśmiało omiatało korony drzew na przeciwległym wzgórzu, żeby w końcu wypełnić złotem całą dolinę. Różnorodność refleksów na śniegu, cieni i świetlnych smug w pastelowych barwach zdawały się zapraszać do nieustannego kadrowania i zwalniania migawki.

Spiąca wieś, schowana pod dachami chałup i smużkami dymu z palenisk, niemrawo budziła się do życia gdy my już wracaliśmy na śniadanie. Tematem wiodącym tego pleneru był pejzaż. Po teoretycznym wstępie Gosi i Zygmunta na temat fotografii krajobrazu, przy wciąż przepięknym świetle wyruszyliśmy po kolejną porcję fotograficznej przygody do Krzywej, Jasionki i doliny Wołowca. Zainspirowani nowymi wskazówkami i obejrzanymi zdjęciami, dopiero wieczorem przekonaliśmy się przeglądając efekty naszej pracy, jak każdy z nas inaczej widzi świat. Mimo iż, wydawałoby się fotografowaliśmy te same miejsca, ale w zupełnie inny sposób. Dzięki temu już w sobotę, powstała bardzo urozmaicona i ciekawa kolekcja pejzaży.

Na brak fotograficznych tematów nie mogliśmy narzekać. W sobotnie popołudnie przeskoczyliśmy z kontemplacyjnego charakteru fotografii pejzażowej w dynamiczne, wymagające zupełnie innego podejścia zdjęcia w ruchu. Był to sprawdzian naszego refleksu, przewidywania ułożenia względem siebie światła, tła i tematu głównego, którym były konie w ruchu. Dodatkową atrakcją stały się psy, wiernie towarzyszące swoim większym kompanom. Wolna przestrzeń to prawdziwy żywioł dla tych stworzeń. Nam pozostało jak najciekawiej zinterpretować i zarejestrować tę zwierzęcą swobodę.

Gdy naturalne, dzienne światło zniknęło za horyzontem wraz z ostatnim promykiem słońca, przy trzaskających szczapach drewna w kominku resztę dnia spędziliśmy na selekcji zdjęć, obróbce i prezentacji wykonanych zadań. Kolejny odcinek filmu przeniósł nas w pierwszą połowę zeszłego wieku. Co i jak wtedy fotografowano? Czym był piktorializm i jak upowszechnił się fotomontaż w służbie wielkich idei tamtych lat?

Ostatne przedpołudnie naszej fotograficznej wyprawy w rejon Magury Małastowskiej rozpoczęliśmy od fotografowania niecodziennego pojazdu. Bogumił, nasz gospodarz zaprezentował nam w akcji psie zaprzęgi. Swiatła było tak dużo, że zdjęcia podkreslające ruch na dłuższych czasach ekspozycji, nawet przy ISO50 były trudne do wykonania bez szarego neutralnego filtra. Fotografowanie ruchu, które jak się okazuje nie jest takie łatwe, ćwiczyliśmy kierując obiektywy w stronę szusujących narciarzy na stoku Magury. Była to świetna okazja do wypróbowania efektu panoramowania, czy wykorzystania doświetlenia fleszem na ultrakrótkich czasach ekspozycji.


Po powrocie do naszego gospodarstwa Kow&Boj, czekało na nas ostanie zadanie. W ciągu tych paru dni mieliśmy zrealizować zadanie konkursowe ilustrujące temat „Chwila”. Temat pojemny i pozornie prosty, a przez to jednak trudny. Przed zakończeniem pleneru miało nastąpić rozstrzygnięcie konkursu przez Gosię i Zygmunta. Musieliśmy zatem wydrukować nasze tryptyki, opisać na odwrocie kolejność zdjęć w zestawie i niepodpisane złożyć do oceny. Napięcie rosło bo mimo iż werdykt zapadł wcześniej, nasi prowadzący ogłosili wyniki dopiero po obiedzie, na zakończenie pleneru. Nagrodami w konkursie były gadżety marki Canon.

Te niezwykłe dni w bajkowej krainie z dala od miejskiej cywilizacji, pełne wytchnienia, odpoczynku i twórczego fotografowania zostaną nam długo w pamięci. Spoglądając za oknem na soczysty zachód słońca nad odległymi stąd Tatrami, wiem już że na pewno pojadę na kolejny plener Przygody z fotografią który odbędzie się w marcu w Zakopanem. (z)

——–
Relacja Oli na blogu Kadr-owa
Wsparcie marki Canon przez FOTO-NOVA
